Nazywam się Agnieszka Szelejewska.
Mogłabym napisać, że jestem magistrem (magistrą? ta forma jest nawet zgodna z łaciną, której się uczyłam w liceum przez trzy lata) filologii rosyjsko-angielskiej, że pracowałam jako nauczycielka (to jest właśnie ta „magistra” po łacinie 😉), tłumaczka ustna i pisemna (notabene ten zawód już powoli odchodzi z powodu sztucznej inteligencji), asystentka, sekretarka, konsultantka infolinii, w końcu referendarz (tu się nie da zrobić żeńskiej wersji, chyba 🤔) – tak się nazywało to stanowisko, ale była to po prostu praca biurowa na kolei, dzięki której to pracy dużo się najeździłam pociągami, bo mnie to naprawdę niewiele kosztowało. I mogłabym dodać, że od ponad dwóch lat mam własną firmę, w której m.in. zajmowałam się kosmetykami (zajrzyjcie w wolnej chwili na stronę im poświęconą).
Ale zamiast tego opowiem o sobie (podobno jestem dobra w opowiadaniu, tak mi mówią):
A. Uwielbiam rozwiązywać jolki (to takie trudniejsze krzyżówki) 🦆
B. Kocham muzykę i śpiewanie, ale tylko niektórą muzykę i jestem wybredna 😃
C. Lubię pasjami opowiadać kawały i kiedy się z tego śmieją 😉
D. Ciekawi mnie psychologia, neurologia i takie tam
E. Piję i kawę, i herbatę
F. Jeżdżę i w góry, i nad morze
G. Umiem naśladować pianie koguta i ryczenie osła, gdakanie kury, ale chyba najlepiej wychodzi mi miauczenie
H. Moim ulubionym sposobem na spędzanie wolnego czasu jest czytanie, ale zaraz za tym nic-nie-robienie – podobno najbardziej polecane dla uzyskania genialnych pomysłów
I. Ostatnio (pod koniec stycznia tego roku) wróciłam do mojej pasji, jaką jest rysowanie ✍️ i po tym, jak pomalowałam sobie ścianę kwiatkami, zabrałam się za malowanie kubków
J. Co widać na tej stronie, szczególnie w Sklepie i w Galerii
Tyle. Reszta na zdjęciach ⤵️





















